Ferrari F2008 Felipe Massa 2008

Ferrari w wyścigach Formuły 1 na sezon 2008 zastąpiło mistrzowski model F2007 modelem F2008, który stanowił ewolucję poprzednika. Nową konstrukcję zaprezentowano publicznie 6 stycznia 2008r., a kierowcami pozostali Kimi Räikkönen i Felipe Massa. Konstrukcję zgodnie z nowymi przepisami wyposażono w standardową elektroniczną jednostkę sterującą (ECU), usuwającą chociażby kontrole trakcji. W związku z narzuceniem wyższej ochrony bocznej kierowcy waga konstrukcji liczona wraz z kierowcą wzrosła o 5 kg i wynosiła 605 kg. Sezon 2008, podobnie jak poprzedni, stanowił rywalizację o najwyższe pozycje przede wszystkim Ferrari i Mclarena, jednak tym razem w pojedynczych wyścigach zwyciężyli również kierowcy innych zespołów. Podejrzewam, że z sezonu 2008 zostały zapamiętane głównie wydarzenia z ostatniego wyścigu sezonu, a konkretniej ostatniego okrążenia Grand Prix Brazylii, kiedy Felipe Massa przekraczając linie mety na pierwszym miejscu cieszył się już z tytułu mistrza świata, a po chwili okazało się że Lewis Hamilton, jadący wówczas na szóstym miejscu, zdołał pod koniec ostatniego okrążenia wyprzedzić Timo Glocka i znaleźć się na mecie na piątym miejscu, dającym mu tytuł mistrza świata z przewagą jednego punktu. Przy trzecim miejscu w klasyfikacji kierowców dla Kimiego Räikkönena zespołowi Ferrari pozostało mistrzostwo konstruktorów.

Od dawna posiadałem w kolekcji F2008 Kimiego Räikkönena z Hot Wheels, a konkretniej jest to pierwszy model z Formuły 1 w mojej kolekcji. Wciąż pamiętam, że wygrałem jego aukcje kwotą 27 zł, a wraz z wysyłką kosztował mnie 40. Pomimo, że był nowy wymagał ponownego wklejenia bardzo krzywo zamontowanego elementu aerodynamicznego znajdującego się po boku przed logo Shell, jednak nie stanowiło to żadnego problemu. Problemem, który w modelu pozostał są opony, z których pomimo upływu lat wciąż wydobywa się bezbarwna ciecz. Gazetowe F2008 Felipe Massy wygrałem również za niewielkie pieniądze i tym razem wraz z wysyłką kosztował niespełna 27 zł. Na model zdecydowałem się w pewnym stopniu z ciekawości, gdyż wydawał mi się od dawna dobrze wykonany, co w sumie okazuje się prawdą, jednak nie do końca dotyczy mojego egzemplarza, w którym większość białych kalkomanii przejęła kolor lakieru. Różnic między modelami jest całkiem sporo, jednak są w większości niewielkie. Dużą zaletą modelu Hot Wheels są nieruchome tak jak w rzeczywistości osłony przednich felg. W porównaniu zdecydowanie zwraca uwagę różnica odcieni lakieru obu modeli. Pomimo charakterystycznego lakieru występującego na F2008, ten znajdujący się na modelu gazetowym jest raczej zbyt ciemny.

Reklamy

Ferrari 512 M Sam Posey / Tony Adamowicz 24h Le Mans 1971

W 39. edycji wyścigu 24h Le Mans z 1971 roku, podobnie jak w roku poprzednim sklasyfikowane w końcowym wyniku rywalizacji zostały wyłącznie auta Porsche i Ferrari. Dwa pierwsze miejsca zajęły Porsche 917 K, natomiast na trzecim miejscu ze stratą aż 31 okrążeń do zwycięzcy znalazła się załoga Sam Posey/Tony Adamowicz prowadząca Ferrari 512 M zespołu North American Racing Team. Polsko brzmiące nazwisko drugiego z kierowców nie jest przypadkowe, gdyż Tony Adamowicz był synem polskich imigrantów, urodzonym w Moriah w Nowym Jorku. Trzecie na mecie Ferrari 512 M o numerze nadwozia #1020, podobnie jak pozostałe, było przebudowanym modelem 512 S i posiadało silnik V12 o pojemności niespełna 5 litrów. Wyścig w Le Mans był 9. rundą World Sportscar Championship, w której w sezonie 1971 Ferrari pokonane przez Porsche i Alfę Romeo znalazło się na trzecim miejscu w klasyfikacji International Championship for Makes.

Dla gazetowego modelu od IXO jedyną zbliżoną cenowo alternatywą jest model włoskiego producenta Brumm, który szczerze mówiąc nigdy nie zwrócił mojej uwagi. Mając możliwość zakupu w korzystnej cenie modelu z wydania gazetowego nie musiałem się więc długo zastanawiać. Może i chciałbym ten model wykonany nieco lepiej, jednak trzeba przyznać, że prezentuje się naprawdę przyzwoicie pomimo oczywistych dla wydania gazetowego uproszczeń. Przednie reflektory przypominają te wykonane przez Neo w modelu Skody 110R, jednak umieszczone pod kloszem wyglądają mniej nienaturalnie i ostatecznie chyba nawet lepiej niż standardowe plastikowe „szkiełka”. Okolice skrzyni biegów i wydechu oraz wnętrze zostały standardowo mocno uproszczone. Z zewnątrz bardzo dobry całokształt zaburza w niewielkim stopniu toporna wycieraczka, jednak w tym przypadku idealny byłby jedynie element fototrawiony, którego próżno szukać w gazetówce. Zauważyłem też, że reklamy nad reflektorami położone są zbyt starannie, gdyż w rzeczywistości były pochylone. Z modelu jestem naprawdę zadowolony i ciesze się, że tak niespodziewanie znalazł się w mojej kolekcji.

Ferrari 158 F1 John Surtees 1964

John Surtees karierę kierowcy wyścigowego rozpoczął w wyścigach motocyklowych, gdzie z zespołem MV Agusta był mistrzem klasy 500 cm³ w 1956 oraz klasy 350 cm³ i 500 cm³ w latach 1958-1960. W 1960 zadebiutował również w wyścigach Formuły 1 w Team Lotus, a od kolejnego sezonu rozpoczął regularne starty w zespole Reg Parnell Racing (Yeoman Credit Racing). Po zdobyciu 4. miejsca w klasyfikacji kierowców sezonu 1962, od kolejnego roku został kierowcą zespołu Ferrari i ponownie zajął czwarte miejsce. Na sezon 1964 Ferrari przygotowało następce modelu 156, który otrzymał nazwę 158. Ze 158 wyposażonego w silnik 1.5 V8 przez cały sezon korzystał John Surtees. Lorenzo Bandini, jako drugi kierowca zespołu, korzystał w sezonie z modeli 156, 158 oraz 1512, będący modelem 158 wyposażonym w silnik 1.5 V12. John Surtees wygrał wyścigi w Niemczech oraz we Włoszech oraz wcześniej dwukrotnie stanął na podium. Do klasyfikacji końcowej liczonych było 6 najlepszych rezultatów, więc kluczowe dla pozycji w mistrzostwach były dwa kolejne i zarazem ostatnie wyścigi sezonu w USA i Meksyku, gdzie Ferrari były wystawiane przez North American Racing Team (NART). Grand Prix Stanów Zjednoczonych Surtees ukończył na drugim miejscu i tracił wówczas do Grahama Hilla 5 punktów. W walce o mistrzostwo liczył się jeszcze Jim Clark, jednak przy ówczesnej punktacji musiałby wygrać i jednocześnie liczyć na porażkę rywali. Podczas Grand Prix Meksyku Graham Hill z rywalizacji o tytuł odpadł po kolizji z Lorenzo Bandinim z Ferrari, w wyniku której spadł na koniec stawki. Jim Clark po awarii silnika na ostatnim okrążeniu został sklasyfikowany na piątym miejscu, a sprawca kolizji z Hillem, jadąc na drugim miejscu, przepuścił zespołowego partnera, któremu 6 punktów za drugie miejsce dawało tytuł mistrza świata. Zgodnie z ówczesną zasada zaliczania do klasyfikacji końcowej 6 najlepszych rezultatów z 10 wyścigów Surtees pokonał Hilla o 1 punkt, dzięki czemu stał się jak dotąd jedynym mistrzem świata MotoGP oraz Formuły 1. Warto jednak wspomnieć, że gdyby liczone były wszystkie zdobyte punkty to wówczas Hill zostałby mistrzem z przewagą 1 punktu. W klasyfikacji konstruktorów, podobnie jak w klasyfikacji kierowców, liczone było 6 najlepszych rezultatów, jednak wyłącznie najlepszego z kierowców zespołu w każdym z wyścigów. Wygrana Bandiniego w Austrii dołożona do wyników Surteesa pozwoliła na zdobycie przez Ferrari tytułu w tej klasyfikacji. W tym przypadku pokonanie BRM również umożliwiła zasada sześciu najlepszych rezultatów.

Zdecydowałem się na wydanie gazetowe głównie dzięki świetnej cenie, ale również świadomości przyzwoitego wykonania. Uproszczenia w porównaniu z modelem wydanym w „książkowej” serii IXO wydają się dotyczyć wyłącznie elementów zawieszenia oraz okolic skrzyni biegów. Nie oglądając modelu wnikliwie można być bardzo z niego zadowolonym i to chyba właśnie typowe dla modeli Ferrari z Formuły 1 przygotowanych przez IXO dla serii gazetowych. Felgi w modelu mają bliski oryginału blady kolor i tylko na moich zdjęciach mają taką ciemniejszą, a nawet odmienną niż w rzeczywistości barwę. Ciekawe byłoby dołożenie do tego modelu drugiego w zdecydowanie odmiennym malowaniu zespołu NART z ostatnich wyścigów sezonu.

Ferrari 612 Can Am Chris Amon Can-Am 1968

Ferrari 612 Can Am, znane również jako 612 P zadebiutowało w wyścigach serii Canadian-American Challenge Cup (Can-Am) w ostatnim wyścigu sezonu 1968 na nieistniejącym już torze Stardust International Raceway w Las Vegas. Debiut następcy modelu 350 Can Am nie był udany, gdyż 612 Can Am prowadzone przez Chrisa Amona odpadło z rywalizacji bezpośrednio po starcie wyścigu z powodu zapchanych wtryskiwaczy paliwa. Po raz kolejny model 612 Can Am o numerze nadwozia #0866 pojawił się w trzeciej rundzie sezonu 1969 na torze Watkins Glen Grand Prix Course, gdzie Chris Amon zajął 3. miejsce. Punktował jeszcze w kolejnych dwóch rundach na torach Edmonton, Speedway Park oraz Mid-Ohio Sports Car Course, gdzie zajął odpowiednio 2 i 3 miejsce. Punkty zdobyte w tych trzech wyścigach pozwoliły na zajęcie 6. miejsca w klasyfikacji kierowców sezonu 1969 zdominowanego przez McLarena, którego kierowcy wygrali wszystkie 11 rund. Amon tłumaczył gorsze wyniki zespołu w tych mistrzostwach tym, że projekt ten nie był dla Ferrari priorytetowy. W 1970 Ferrari zastąpiło 612 P modelem Ferrari 512S (712 Can Am).

Model wydany w rosyjskiej serii przedstawia 612 P z ostatniego wyścigu sezonu 1968. Przez dłuższy już czas o nim myślałem i chyba nawet próbowałem zdobyć w dobrej cenie jednak bez powodzenia, aż w grudniu zobaczyłem na forum ofertę modeli Ferrari z gazetowej serii za 20 zł każdy, a wśród nich właśnie poszukiwany model. Jego wykonanie pomimo ograniczonej jakości detali wydaje się być całkiem w porządku, a największym problemem okazało się odkręcenie modelu od podstawki pomimo zastosowania standardowego wkrętu z nacięciem krzyżowym. Z oferty zdecydowałem się wybrać jeszcze dwa inne modele, które pojawią się w kolejnych wpisach.

Triumph Dolomite Sprint Andy Rouse BSCC 1975

W 1975 aż trzech kierowców ukończyło, składający się z 15 weekendów wyścigowych sezon BSCC, z równą ilością 78 punktów. Byli to odpowiednio Andy Rouse (Triumph Dolomite Sprint należący do klasy B), Win Percy (Toyota Celica GT należąca do klasy A) oraz Stuart Graham (Chevrolet Camaro Z28 należący do klasy D). O tej kolejności w klasyfikacji końcowej kierowców zadecydowała łączna ilość wygranych wyścigów każdego z kierowców. W klasyfikacji producentów z równą ilością 81 punktów wygrał Chevrolet wystawiający auto w klasie D (klasa z największą pojemnością silnika) oraz Triumph startujący w klasie B.

O zakupie modelu zadecydowałem bardzo szybko, bez szczegółowej konfrontacji z rzeczywistym pojazdem. Bryła w porównaniu do chociażby takich modeli z serii jak Sunbeam Imp, czy Austin A40, okazała się w miarę dobra, szczególnie w porównaniu z modelem od Vanguards. W sumie najbardziej szkoda nieudanego charakterystycznego zakończenia dachu nad tylną szybą, jednak nawet cywilny model od Spark nie jest w tym miejscu idealny 🙂